Rybacy z Bawarii w Pławowicach


Na zaproszenie Mariana Tomali do Pławowic (Gmina Nowe Brzesko) w sobotę 17 lipca przyjechało ponad 50. przedstawicieli Bawarskiego Związku Rybackiego z prezesem Hansem Kluppem na czele.

Gości z Bawarii, w większości właścicieli prywatnych gospodarstw rybnych, zapoznał się z hodowlą ryb w Pławowicach dyrektor tego gospodarstwa rybackiego.

Rybacy z Bawarii w Pławowicach (fot. af)

- W naszym gospodarstwie rybackim kontynuujemy kilkusetletnią tradycję hodowli karpia i innych ryb słodkowodnych na terenie Małopolski. Gospodarujemy na blisko 270 ha stawów z dala od aglomeracji miejskich, pobierając wodę ze źródeł ekologicznie czystych. W samych Pławowicach mamy 90. ha stawów, stosujemy tradycyjny, trzyletni cykl hodowlany. Ryby wszystkich roczników karmione są zbożami najwyższej jakości: jęczmieniem i pszenicą. Chcąc zapewnić w naszych stawach warunki jak najbardziej zbliżone do naturalnych hodujemy karpie, amury i tołpygi, sumy, szczupaki, okonie, sandacze, karasie, liny i płocie. Prowadzimy całoroczną sprzedaż hurtową, zarówno ryb konsumpcyjnych jak i materiału zarybieniowego. W okresie od września do grudnia prowadzimy także sprzedaż detaliczną. Gospodarstwo Rybackie znajduje się pod stałym nadzorem służb weterynaryjnych – opowiadał gościom Marian Tomala dyrektor Gospodarstwa Rybackiego Przyborów, w skład którego wchodzą Pławowice, Tyniec, Książ Wielki, Rude Rysie i Krzyż pod Tarnowem.

Stawy rybne w Pławowicach wybudował w połowie lat 30. XX wieku właściciel tej miejscowości hrabia Ludwik Hieronim Morstin. Od tego czasu stawy nad Szreniawą przechodziły różne koleje losu, a w chwili obecnej stanowią fragment dużego Gospodarstwa Rybackiego. Jak piszą kroniki już przed II. Wojną Światową karpie z Pławowic znane ze swej wysokiej jakości trafiały na stoły m.in. w Berlinie.

Od lewej Hans Klupp Prezes Bawarskiego Związku Rybackiego, Marian Tomala dyrektor Gospodarstwa Rybackiego z Pławowic i Jolanta Glasner (fot. af)

- Byliśmy w Zatorze, i jeszcze kilku gospodarstwach rybackich koło Krakowa, ale to są molochy niczym nie przypominające naszych bawarskich gospodarstw rybnych, które mają od 50 do 150 ha wielkości. Pławowice ze swym klimatem i rodzinnym zarządzaniem gospodarstwem przez ojca i synów Marcina i Mateusza zdecydowanie przypominają nasze gospodarstwa rybne w Bawarii. Już na pierwszy rzut oka widać, że pan Marian Tomala to naprawdę bardzo dobry “Fisherman”. Dlatego cieszymy się z nawiązania oficjalnych stosunków pomiędzy gospodarstwem pana Tomali, a naszym Związkiem w Bawarii – powiedział nam Hans Klupp Prezes Bawarskiego Związku Rybackiego.

Podczas spotkania, które odbyło się w tropikalnej temperaturze omawiano problemy, z jakimi spotykają się hodowcy ryb w Bawarii i Małopolsce. Pan Marian wraz z rodziną i pracownikami firmy częstował smacznymi filetami z Karpia w różnych postaciach, a jak na Bawarczyków przystało dla ochłody podawano też dobry zimny napój chmielowy.

- U nas w Bawarii filet z karpia w sklepie kosztuje od 10 do 12 Euro. Ale głównym problemem jest zmiana mentalności, że karpia potrafią dobrze przyrządzić tylko najlepsi kucharze, a przecież tak nie jest. Mimo, że karpie są u nas hodowane od 1000 lat, to nie jesteśmy zadowoleni ze sprzedaży, zależy nam promocji handlu karpiem i innymi rybami, podkreślając ich walory smakowe, a zwłaszcza odżywcze – mówi prezes Hans Klupp.

Jak dowiedzieliśmy się ten rok jest wyjątkowo trudny do hodowli ryb, przynajmniej w Małopolsce.

- Najpierw w zimie temperatury -22 stopnie powodowały, że stawy pokrywała gruba kra odcinając tlen rybom, potem powódź zabrała nam wiele ryb ze stawów, zwłaszcza w Tyńcu, a teraz zamulona woda, która płynie Szreniawą od wielu tygodni uniemożliwia prawidłowe dotlenianie stawów świeżą wodą, a w końcu obecne upały też nie służą hodowli ryb. To wszystko odbija się na hodowli – dodaje Marian Tomala.

Rybacy z Niemiec i Polski postanowili w Pławowicach, że będą się wspierać w działaniach wymieniając wzajemnie doświadczenia. Bawarczycy odjeżdżając zaprosili Mariana Tomalę na najbliższe sympozjum poświęcone hodowli ryb, które odbędzie się w Berlinie. Żegnając się, rybacy wymienili się upominkami, na których zarówno u Bawarczyków, jak i Małopolan obowiązkowo bez względu na zawartość butelek, kufla czy materiałów promocyjnych królował nie kto inny, jak sympatycznie i smacznie wyglądający dorodny karp.

Arkadiusz Fularski

Internetowy Kurier Proszowicki 18-07-2010

Komentarze nie są dozwolone.