Po przeczytaniu w Gazecie Wyborczej z dnia 13.01.2012 r. artykułu „Ludzkie prawo dla zwierząt” (poniżej )można by zadać sobie pytanie gdzie jest miejsce człowieka w świecie przyrody. Nasuwa się także drugie pytanie: czy i w jaki sposób będziemy produkować ryby, których wartość odżywcza jest oceniana bardzo wysoko, a zjadamy ich zdecydowanie mniej niż obywatele innych krajów. Obywatelski projekt ustawy o ochronie zwierząt w żaden sposób nie wpłynie na zwiększenie spożycia ryb, a może wręcz je obniżyć i jak zawsze „mądry Polak po szkodzie” okaże się, że jeżeli ta ustawa w obecnej formie zostanie zaakceptowana przez Sejm i podpisana przez Prezydenta będzie ustawą obowiązującą tylko w naszym kraju, a skutkiem jej będzie to, że obok sąsiedzi będą robili to, czego nam się zakazuje. Wszystko wskazuje na to, że przy okazji „dostanie się” karpiarzom. Nikt zapewne nie wspomni o walorach naturalnej gospodarki stawowej, dobrostanie, normie 10 m2 czy różnicach względem standardów hodowli przemysłowej.
Sejm będzie pracował nad obywatelskim projektem ustawy o ochronie zwierząt. Żaden klub nie zgłosił wniosku o jego odrzucenie, choć większość mocno go krytykowała…, mówili dziennikarzom, że projekt – wobec niedawnej nowelizacji ustawy – jest niepotrzebny i że zawiera rozwiązania niezgodne z dyrektywami UE. Ostatecznie jednak PO nie zdecydowała się na wniosek o odrzucenie.
Pod projektem podpisało się 220 tys. osób. Ma radykalnie poprawić sytuację zwierząt, przede wszystkim gospodarskich. Zakazuje metod hodowli, które przysparzają zwierzętom cierpień, np. hodowli bezściółkowej, w której zwierzę stoi na metalowym ruszcie. Dotyczy to też klatkowej hodowli kur. Zakazuje przycinania ptakom dziobów (dzioby są unerwione), świniom ogonów. Całkowicie zakazuje hodowli zwierząt futerkowych, przetrzymywania ryb w ilości wody, w której nie mogą się swobodnie zanurzyć.
(…) W imieniu rządu negatywną opinię o projekcie przedstawił wiceminister rolnictwa Andrzej Butra. Stwierdził, że obniży konkurencyjność polskich hodowców, doprowadzi do „dyskryminacji polskich podmiotów” na rynku. Że, przez zakaz oddzielania młodych od ich karmiących matek, spowoduje upadek „produkcji bydła”. Zaś zakaz chowu bezściółkowego doprowadzi do likwidacji wielu chlewni i obór. Przepisy dotyczące ryb zniszczą hodowle karpi, a zakaz uboju rytualnego dyskryminuje mniejszości religijne.
Źródło: http://m.wyborcza.pl/wyborcza/1,105226,10956754,Ludzkie_prawo_dla_zwierzat.html














